Sesja noworodkowa w szpitalu – Poznań Szpital Polna

Ten dzień miał w sobie coś z ciszy przed burzą i jednocześnie z najpiękniejszego początku świata. Sesja noworodkowa w szpitalu, dzień po porodzie, kiedy wszystko jest jeszcze świeże, nieoswojone i bardzo prawdziwe. Kiedy ciało pamięta skurcze, a serce nie nadąża za ilością miłości, która pojawiła się nagle, bez ostrzeżenia.

To byli moi stali klienci. Ludzie, których historię znam od dawna. Widziałam ich marzenia, rozmowy o przyszłości, czekanie. Tym razem przyszłam do nich w zupełnie nowej rzeczywistości. Już nie tylko we dwoje. Wyśnione dziecko było obok, maleńkie, kruche, a jednocześnie tak bardzo zmieniające wszystko.

W szpitalnej sali było dużo energii. Takiej pierwszej, nieułożonej, trochę chaotycznej, pełnej emocji. To pierwsze dziecko, więc każda minuta była odkrywaniem nowego świata. Inny rytm oddychania, inne znaczenie ciszy, inne spojrzenie na czas. Styl życia zmienił się z dnia na dzień, a mimo zmęczenia nikt nie chciał spać. Bo jak zasnąć, kiedy obok leży cud, na który czekało się tak długo.

Mama bez makijażu. Tata z tym charakterystycznym spojrzeniem kogoś, kto jeszcze wczoraj był tylko partnerem, a dziś jest już ojcem. Sesja noworodkowa w szpitalu nie potrzebuje upiększeń. Nie potrzebuje perfekcyjnej fryzury ani korektora pod oczy. Niedospanie, worki pod oczami, rozczochrane włosy znikają, kiedy pojawia się czułość. Emocje przykrywają wszystko to, co według świata niedoskonałe.

Było dużo wzruszenia. Łzy, które pojawiają się bez zapowiedzi. Uśmiechy, które są bardziej miękkie niż zwykle. Dotyk, który mówi więcej niż słowa. Małe dłonie zaciskające się na palcu. Spojrzenia pełne niedowierzania, że to naprawdę się wydarzyło.

Noworodkowa sesja w szpitalu dzień po porodzie to opowieść o początku. O miłości, która przyszła szybciej niż regeneracja ciała. O zmęczeniu, które nie odbiera radości. O tym, że piękno nie ma nic wspólnego z wypoczętą twarzą, a wszystko z autentycznością.

To były kadry pełne życia. Surowe, prawdziwe, bardzo ich. I właśnie takie historie chcę zapisywać – zanim świat przyspieszy, zanim codzienność przykryje te pierwsze emocje. Wtedy, gdy wszystko jest jeszcze na wskroś prawdziwe.

Cześć, jestem Marta!

Jestem fotografką i mentorką. Zatrzymuję ciszę, codzienność i bliskość – tak, jak są naprawdę. Uczę też innych, że nie trzeba udawać, by tworzyć fotografie, które zostają na zawsze.

Fotografia to dla mnie droga rozwoju – człowieka i przedsiębiorcy. Fotografuję codzienność, bliskość i ważne momenty bez ustawiania i upiększania. Nie używam Photoshopa do poprawiania ludzi – wierzę, że prawda i codzienność wystarczą.

Dbam o to, abyście czuli się swobodnie i bezpiecznie, bo relacja jest ważniejsza niż efekt. Od lat dzielę się też doświadczeniem z fotografkami, które szukają odwagi i nowego spojrzenia na swoją pracę.

Nie czekaj na „lepszy moment”.

 

Te najpiękniejsze dzieją się tu i teraz. Umów się na sesję, by zatrzymać emocje, bliskość i codzienne rytuały, które z czasem zacierają się w pamięci.

Niezależnie czy to rodzinny reportaż, pierwszy oddech Twojego dziecka, dzień z Waszego życia – bez pozowania, pośpiechu, prawdziwie

 

Zarezerwuj sesję

Zgoda

3 + 12 =