Sesja kobieca w lesie Poznań

Sesja kobieca w lesie, w której role na chwilę się odwróciły. Fotografka stanęła przed aparatem. Szewc bez butów chodzi, mówi się nie bez powodu. Kiedy ktoś, kto na co dzień patrzy i prowadzi, nagle zostaje poproszony, żeby po prostu być, wszystko nabiera innej głębi.

Jesień była w pełni. Kolory lasu współgrały z nią w sposób niemal oczywisty. Botaniczne tatuaże stapiały się z fakturą kory i liści, krwisto pomarańczowy kolor włosów płonął pomiędzy zielenią i brązami, delikatna koronka kontrastowała z surowością natury, a gruby sweter otulał ją jak bezpieczna warstwa. Nic nie było przypadkowe, choć nic nie było zaplanowane.

W tej sesji nie chodziło o pozowanie. Chodziło o czułość do siebie. O pozwolenie, żeby ciało poruszało się tak, jak chce. O spojrzenia bez napięcia i o gesty, które nie muszą niczego udowadniać. Las stał się tłem, ale też partnerem tej historii. Było w tym wyraźne połączenie z naturą, takie, które uspokaja i przypomina, że wszystko ma swój rytm.

W tle płynęły dźwięki Shataq i Gayi. Muzyka, która nie zagłusza, tylko prowadzi do środka. Pomagała się zatrzymać, zejść z głowy do ciała, poczuć grunt pod stopami. To była sesja uziemiania, powrotu do prawdy, do tego, co autentyczne i niewystylizowane.

Fotograf stojąc po drugiej stronie obiektywu musi zaufać podwójnie. Oddać kontrolę. Zgodzić się na efekt, którego nie widzi na bieżąco. W tej otwartości było coś bardzo odważnego. Zaufanie do procesu, do osoby po drugiej stronie i do siebie samej.

Ta sesja nie była o perfekcyjnych kadrach. Była o obecności. O prawdzie. O byciu tu i teraz. I o tym, że czasem największa siła rodzi się wtedy, gdy pozwalamy sobie nie wiedzieć, jak dokładnie to się skończy.

Cześć, jestem Marta!

Jestem fotografką i mentorką. Zatrzymuję ciszę, codzienność i bliskość – tak, jak są naprawdę. Uczę też innych, że nie trzeba udawać, by tworzyć fotografie, które zostają na zawsze.

Fotografia to dla mnie droga rozwoju – człowieka i przedsiębiorcy. Fotografuję codzienność, bliskość i ważne momenty bez ustawiania i upiększania. Nie używam Photoshopa do poprawiania ludzi – wierzę, że prawda i codzienność wystarczą.

Dbam o to, abyście czuli się swobodnie i bezpiecznie, bo relacja jest ważniejsza niż efekt. Od lat dzielę się też doświadczeniem z fotografkami, które szukają odwagi i nowego spojrzenia na swoją pracę.

Nie czekaj na „lepszy moment”.

 

Te najpiękniejsze dzieją się tu i teraz. Umów się na sesję, by zatrzymać emocje, bliskość i codzienne rytuały, które z czasem zacierają się w pamięci.

Niezależnie czy to rodzinny reportaż, pierwszy oddech Twojego dziecka, dzień z Waszego życia – bez pozowania, pośpiechu, prawdziwie

 

Zarezerwuj sesję

Zgoda

5 + 9 =