Sesja rodzinna w domu, w którym życie toczy się swoim rytmem. Dwójka dzieci, jedno jeszcze bardzo małe, drugie już ciekawe świata i wszystkiego, co dzieje się wokół. Od początku było jasne, że to nie będzie sesja na pozowanie, tylko reportaż rodzinnej codzienności, pełen ruchu, dotyku i drobnych momentów, które zwykle umykają.
Zaczęliśmy spokojnie, wspólnymi kadrami na sofie. Bliskość, ramiona splątane ze sobą, dzieci wtulone w rodziców. Piesek kręcił się pod nogami, biegał po pokoju i co chwilę liżąc małe stópki, wywoływał śmiech i zamieszanie. Było czytanie książek, przewracanie stron małymi palcami, chwile zatrzymania pomiędzy jednym wybuchem śmiechu a kolejnym.
Potem przenieśliśmy się na górę, do pokoju starszej dziewczynki. Tam rytm zwolnił. Mama karmiła młodsze dziecko, skupiona i spokojna, a tata w tym samym czasie czytał w łóżku starszej, budując ich własny, cichy moment bliskości. Każdy był zaopiekowany, każdy miał swoją przestrzeń, a całość układała się w harmonijną opowieść o byciu razem.
Na końcu zeszliśmy do kuchni. Tam energia znów przyspieszyła. Domowa pizza, mąka na blacie, zapach drożdży i bazylii. Małe rączki ugniatały ciasto z pełnym zaangażowaniem, próbując dorównać dorosłym. Śmiech, rozmowy, chaos, który jest najlepszym dowodem na to, że dzieje się coś ważnego. Pizza była obłędna – nie tylko w smaku, ale w całym procesie jej tworzenia.
Ta sesja rodzinna w domu była opowieścią o wspólnym czasie. O tym, że najpiękniejsze kadry powstają wtedy, gdy nikt nie próbuje ich tworzyć na siłę. W zabawie, w czytaniu, w karmieniu, w gotowaniu. W zwykłym życiu, które właśnie dzięki tej zwyczajności staje się wyjątkowe.
