Sesja rodzinna domowa z dwójką chłopców, w której nie działo się nic nadzwyczajnego. A jednak działo się wszystko, co najważniejsze. Zwykły dzień, zwykłe aktywności, zwyczajna obecność, która buduje poczucie bezpieczeństwa.
Była zabawa klockami i torami, konstruowanie światów, które za chwilę się rozsypią, żeby można było zacząć od nowa. Czytanie książek z rodzicami, wspólne siedzenie blisko siebie, głowy opierające się o ramiona. Borówki jedzone z ulubionej miseczki, palce zabarwione na fioletowo i uśmiechy, które pojawiają się bez wysiłku.
Potem było uciekanie po schodach, szybkie kroki, śmiech odbijający się od ścian. Samoloty z tatą, podnoszenie wysoko, loty, które kończą się na kanapie i zawsze proszą o jeszcze. Dużo przytulania i całusów, takich codziennych, niewymuszonych, które nie potrzebują specjalnej okazji.
Ta domowa sesja rodzinna była o byciu razem. O domu, który nie jest idealny, ale jest bezpieczny. O przestrzeni, która daje schronienie przed pędem i tempem świata. Miejscu, do którego chce się wracać, nawet gdy drzwi są zwyczajne, a dzień wygląda jak każdy inny.
W tych kadrach nie ma spektakularnych momentów. Jest miłość zapisana w drobnych gestach. I to właśnie one tworzą dom.
