Dla kogo jest reportaż codzienności?

Dla kogo jest reportaż codzienności?

Reportaż codzienności nie jest dla każdego. I to jest w nim najuczciwsze. Bo jeśli szukasz idealnych kadrów, dopracowanych stylizacji i kontroli nad każdym detalem, to możesz się tu rozczarować. Tu życie nie czeka, aż się ustawisz. Dzieci nie patrzą w obiektyw na zawołanie. Włosy się nie układają idealnie, a światło nie zawsze wpada tam, gdzie byśmy chcieli. Ale jeśli czujesz, że to właśnie w tym całym nieidealnym obrazie dzieje się coś ważnego to być może jesteś bliżej niż myślisz.

sesja dokumentalna w domu Poznań reportaż codzienności Pani Woźna

Dla tych, którzy czują, że ich życie jest zbyt zwyczajne na zdjęcia

Można całe życie próbować dopasować się do jakiegoś obrazu. Lepszego domu. Spokojniejszych dzieci. Bardziej ogarniętej codzienności. Tylko pytanie brzmi: dla kogo? Większość z nas żyje zupełnie normalnie. I właśnie w tej normalności dzieje się wszystko, co najważniejsze. Każdy dom ma swoje historie, a każda osoba, którą odwiedzam z aparatem, wnosi coś wyjątkowego. Kiedy wchodzę do Waszego świata, czuję się jak gość, który ma uchwycić coś prawdziwego – coś, co jest tylko Wasze.

Są osoby, które śmieją się głośno, mówią dużo i zarażają energią. Ich zdjęcia są pełne ruchu, śmiechu i życia. Inni są bardziej zamyśleni, cisi – w ich zdjęciach widać spokój, delikatność, skupienie na detalach. Jedni zapraszają mnie do pełnego gwaru domu, gdzie dzieci biegają, a na stole piętrzą się zabawki i kubki po kawie. Inni cenią ciszę, a sesja jest dla nich chwilą wytchnienia.

To Wasza energia, Wasz charakter sprawiają, że zdjęcia są tak różne. Nie ustawiam Was w sztuczne pozy, nie narzucam scenariuszy. Słucham Waszego domu – szmerów, śmiechu, szeptania słów otuchy, czułości. Reportaż to nie pokaz idealności, ale autentyczności. To zdjęcia, które przywołują wspomnienia zapachu świeżo zaparzonej kawy, miękkości dziecięcych rączek, ciepła ramion ukochanej osoby. Zdjęcia, które oddają nie tylko to, jak wyglądacie, ale przede wszystkim, jak się czujecie.

Reportaż codzienności sesja domowa bez pozowania rodzinna Poznań

Dla rodzin, które nie chcą się ustawiać

Czy zdjęcie rodzinne musi być ustawione? Mama tu, tata tu, dzieci uśmiechają się do aparatu, wszyscy mówią ser? Ja od lat robię coś zupełnie innego. Podczas moich sesji dzieci mogą się wiercić, wspinać na rodziców, przytulać, uciekać, śmiać się albo nawet obrazić i iść do swojego pokoju. Rodzice mogą po prostu być blisko, bez zastanawiania się, gdzie położyć ręce. Umówmy się, na sesji rodzinnej to pikuś, bo stale jest co robić.

W takich prostych momentach powstają zdjęcia, które po latach naprawdę coś znaczą. Nie interesuje mnie idealny obrazek. W zasadzie to bywa nudny. Chyba gdybym je robiła latami, to rzuciłabym te zdjęcia dawno temu. Interesują mnie Wasze relacje i wszystko co DZIWNE. Co dzieje się pomiędzy nimi i nie wprost. W moich historiach zdjęciowych często zobaczycie zamknięte oczy, rozczochrane włosy, dzieci wtulone w ramiona rodziców. Gdzieś tam miga światło. Raz miękkie, a innym totalnie ostre ze światłocieniami. Nie ma idealnie wyprasowanych koszul i uśmiechów z żel betonu, jak śpiewał Vito Bambino.

Wiecie pozory są ładne, proste, poprawne. Mnie ciągnie do tego, co jest pod spodem. Gdy pojawia się zmęczenie, gdy wchodzi zaufanie i możemy rozmawiać prawdziwie o życiu, które nie jest proste. Zdjęcia powstają przy okazji. Nie są jednak do podrobienia, bo są zapisem emocji i historii tego jednego, danego dnia.

reportaż codzienności rodzinna sesja dokumentalna dzień z życia fotograf Poznań

Dla mam, które chcą być na zdjęciach, a nie tylko je robić

Znasz to miejsce. Stoisz z telefonem, łapiesz momenty, robisz zdjęcia dzieciom, partnerowi, wspólnym chwilom. Dokumentujesz życie, ale gdzieś po drodze znikasz z kadru. Jesteś obecna we wszystkim, tylko nie na zdjęciach. A potem mijają miesiące, lata i okazuje się, że masz tysiące zdjęć dzieci, ale niewiele takich, na których jesteś z nimi naprawdę. Nie w biegu, nie przypadkiem, nie z pół zamkniętymi oczami, tylko obecna. Blisko. W relacji.

Reportaż codzienności daje Ci to miejsce z powrotem. Nie musisz się ustawiać, nie musisz wiedzieć, co zrobić z rękami. Po prostu jesteś. Przytulasz, poprawiasz włosy, śmiejesz się, czasem masz dość. I to wszystko ma znaczenie. Twoje dzieci nie potrzebują idealnej mamy na zdjęciach. Potrzebują Ciebie. Takiej, jaką jesteś każdego dnia.

Dla tych, którzy lubią swoje życie już teraz

Boisz się reportażu codzienności, bo myślisz, że on coś obnaży? Że pokaże bałagan. Zmęczenie. Chaos. Twoją cierpliwość na wyczerpaniu. Dziecko z rozmazanym obiadem na policzku. Nieidealny salon. Nieuczesane włosy. Boimy się, że zdjęcia uwidocznią to, czego same w sobie nie chcemy widzieć.

Tylko że reportaż nie przychodzi z testem białej rękawiczki i osądem. On przychodzi cicho. Siada przy Waszym stole. Kładzie się na dywanie obok klocków. Staje przy oknie, przez które wpada zwykłe, miękkie światło. Albo nawet ostre. Południowe. I pokazuje to, co jest Wasze. To, jak podajesz kubek. Jak poprawiasz koszulkę. Jak dziecko wtula się bez pytania. Jak śmiech nagle wypełnia kuchnię, choć chwilę wcześniej ktoś płakał. Czasem wydarzy się coś poza normą. Ktoś się zdenerwuje. Mleko się rozleje. Plan się rozsypie. Bo miało być jakoś, a jest jak zwykle. Ale to też jest Wasze. To też wydarzyło się w tym domu. W tym życiu.

Reportaż nie wyciąga niedoskonałości. On podkreśla prawdę. A prawda rzadko krzyczy. Najczęściej oddycha spokojnie. I kiedy po czasie wracasz do tych zdjęć, nie widzisz bałaganu. Widzisz bliskość, relację, prawdziwą, żywą, obecną. Nie idealną. Twoją.

Dla tych, którzy chcą pamiętać relacje, nie tylko twarze

Widzę skarpetki z dziurą. Paznokcie na których odchodzi lakier. Kubki z logo firmy z oponami. Są kolorowe, plastikowe klocki i książki z plamą po dnie kubka z kakao. Wchodzę i czuję ciepło domu. Tu jest uwaga skupiona na byciu ze sobą. Gdy coś się dzieje, to mama klęka i całuje przetarty palec. Nie krzyczy, że talerz się zbił, tylko sprawdza, czy dziecku nic się nie stało. Ojciec mimo że sztywniejszy i nieco zdystansowany w końcu puszcza swoje wewnętrzne maleństwo i szaleje, tańczy, goni się, chowa w szafie. Kocham to!

Wiesz, ja lubię się czasem odstawić. Wyjść w trochę innej sukience, biec przed miasto na spektakl z małą torebkę. Ale tylko czasem. Częściej kocham wygodne jeansy, adidasy, brak skarpet, herbatę w domu, film pod dwoma kocami i rozmowy o czymś więcej niż kasie, pogodzie i polityce. Ileż można.

Zwyczajność dla jednego szara, bura, nudna mnie ciągnie. Bo w zwyczajności swojej, każdy jest inny. Wyjątkowy. Ma rytuały, procedury, zdania mocy, znane kawały i puszczone oczka. Rozeznanie się w tym systemie chwile mi zajmuje, a jednocześnie uruchamia zmysł detektywa, który nastraja zmysły, wyczula się i szuka tego czegoś, co ludzie przede mną stworzyli w swoim domu.

Nie ma dwóch jednakowych historii, spojrzeń, dotyku, gestu. Kadry mogą wyjść podobnie, ale ja wciąż jestem nienasycona i szukam w zwyczajnych chwilach, czegoś co mnie zachwyci. Bo skoro ja się wzruszę nad kimś obcym, to co dopiero powie jego serce, gdy on ujrzy, że to brak ściemy, pozowania, zero filtra. Życie w czystej postaci, którym można się zachwycić.

karmienie piersią w miejscu publicznym grupowa sesja Pani Woźna Poznań

Dla osób, które nie odnajdują się w sesjach studyjnych

Czy sesja bez scenariusza ma szansę się udać? A zapytam otwarcie, kto miałby ów scenariusz pisać? Popatrz na swoją kuchnię. Te garnki, kubki, plamki po cieście na naleśniki i odpryski na płytkach obok patelni. Teraz idź dalej do łazienki. Ręczniki z kapturkiem, mydło znów w umywalce, klapa niezamknięte i oby deska bez kropelek. Tym razem ich nie ma. Zerknij na sypialnię, otwórz okno, wpuść powietrze, wypełnij nim przestrzeń. Jesteś sama, czy z domownikami? Czy wyobrażasz, by ktoś reżyserował Twoją codzienność? By rozpisywał co masz robić po kolei, gdzie patrzeć, w jakim kierunku głaskać buzię dziecka, a jak się ubrać. Chyba nie, prawda?

Ty się w tym nie czujesz. Nie chcesz być sterowana, wsadzona w nie swój film. Twój jest przecież dobry. Sklejony ze wzlotów i upadków, ale własnych. Z momentów szczęścia i łez. Z krzyków i ciszy. Zatem nie myśl o sesji, jak o rolach do odegrania. Wróć do początku wpisu i pomyśl, co jest tak bardzo Wasze w tej codzienności. Co Cię będzie wzruszać po latach, za czym zatęsknisz, gdy dom będzie dudnił ciszą. Nawet jeśli teraz tak mocno Cię coś wkurza to gdyby tego nie było… Tych skarpetek nie do pary. Piciu w ulubionym kubku. Szyneczki bez skórki. Rysunków z błędami na wszelki sposób napisanymi.

Przepraszam. Nie przyjmuję gotowych scenariuszy. Biorę życie jakim jest i wyciągam z niego esencję. A każdy dom ma ją zupełnie inną. Zbieram je sobie jak mały chemik. W probówkach, tudzież folderach na moich dyskach. Żadna z nich nie wybuchła, więc sesja się… udała.

Dla tych, którzy chcą zatrzymać rytm swojego domu

To nie są zdjęcia, które zawsze są jasne, ostre i oczywiste. To obrazy, które rodzą się z codzienności takiej, jaka jest naprawdę. Z poranków, w których światło dopiero się budzi, z popołudni pełnych ruchu, z chwil, które dzieją się szybciej, niż można je zatrzymać. W reportażu codzienności nie chodzi o poprawność ani idealne kadry, ale o prawdę. O poruszenie, niedopowiedzenie, o cień, który czasem mówi więcej niż doskonale oświetlona scena. Te zdjęcia są różne, czasem ciemniejsze, czasem nieostre, bo życie nie jest równe i przewidywalne. Jeśli szukasz fotografii do oglądania jednym okiem, być może to nie będzie to. Ale jeśli chcesz obrazów, które się czuje, do których się wraca po latach, by przypomnieć sobie, jak wyglądało wasze życie naprawdę, reportaż codzienności jest właśnie o tym. O Was. O bliskości. O chwili.

reportaż codzienności rodzinna sesja dokumentalna dzień z życia fotograf Poznań

Dla ludzi, którzy są gotowi trochę odpuścić kontrolę

Sesja z dziećmi jest nieprzewidywalna, ale zawsze coś wyjdzie. Zanim przyjadę, w Twojej głowie często dzieje się więcej niż w Waszym domu. Czy ONI w ogóle będą współpracować? Czy to ma sens, skoro wszędzie zabawki, okruszki na stole, a dzieci od rana w swoich światach? Czy jeśli będzie płacz, złość, trudne emocje… czy to wszystko będzie widoczne na zdjęciach?

I chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego. To, co dla Ciebie jest chaosem, dla mnie jest codziennością. Dom, w którym się żyje. Dzieci, które czują, przeżywają, protestują, śmieją się bez zapowiedzi. Sesja z dziećmi nigdy nie jest idealna i właśnie dlatego jest prawdziwa.

Bywa, że ktoś płacze. Bywa, że ktoś nie chce być blisko. Bywa, że plan rozsypuje się po pierwszych pięciu minutach. I wiesz co? Wtedy nie psuje się sesja. Wtedy ona dopiero zaczyna się tworzyć. Jest po Waszemu.

Trudne emocje są. Przecież dzieci też się stresują nową osobę. Nie trzeba ich chować ani poprawiać. One nie muszą dominować zdjęć, ale mogą przez nie przepłynąć. Pojawić się w historii lub wcale nie. Tutaj jest magia selekcji! Ja jestem po to, żeby zobaczyć to, co dzieje się pomiędzy tymi emocjami i sytuacjami. Twoją dłoń na plecach dziecka.

Westchnienie ulgi. Spojrzenie, które mówi, że zaraz możesz wybuchnąć, ale się starasz.

Na zdjęciach nie widać chaosu. Widać relację. Bliskość. Czułość, która istnieje nawet wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy nie jest łatwo. Twoje dzieci nie muszą być spokojne. Nikt ich nie będzie zmuszał do uśmiechania się. Twojego męża też nie!

To nie jest reportaż dla tych, którzy chcą ładnie wyjść

Potraktuj swój dom, jak plac zabaw. Czy życie serio zawsze musi być pod linijkę? I ile jeszcze będziemy udawać i dmuchać bańkę, że takie ą i ę jest dla nas osiągalne non stop. No nie ma zmiłuj! Masz dzieci, jest chaos. Pracujesz hybrydowo, nie ogarniesz wszystkiego zawsze idealnie. Multitasking choć mamił nas wizją, że damy radę zrobić wiele rzeczy naraz, to spójrzmy prawdzie w oczy – możemy robić, ale czy z pożytkiem dla jakości i zaangażowania? Gotujesz, pierzesz, rozwieszasz pranie, odpisujesz na maile, czytasz dziecku bajkę. Oho, coś tu zaraz się rozwali.

Jesteśmy do bólu kontrolujący. Porządek, humory, plany dnia, produktywność. Każda dziedzina super gdyby była wydajna. Jesteś pewna? Wysiadłam niedawno na stacji “nie wiem. Muszę się zastanowić. Poczekam.” Dobrze mi tu. To znaczy, że nie pracuję? Przecież pracoholikiem nie przestanę być z dnia na dzień. Staram się jednak odpuszczać. Uczyć się, że można mniej i to nadal będzie ekstra. Moje standardy nie muszą być czyimiś i dlatego tak mocno doceniam teraz… umiejętność zabawy. Luzu. Puszczenia gumki w majtkach. Zawsze lubiłam ludzi, którzy potrafią żartować, wpuszczać ironię, dystans w poważne rozmowy, bo inaczej można by oszaleć.

No zobacz. Łypiemy dzień w dzień na kredyt, rachunki, auta, żyćko, dom. Po czym wracając do tego domu nadal staramy się wyrabiać, jakie nienormatywne normy i słupki. Gdzie mamy wyluzować? Gdzie odpocząć? No chyba właśnie w tej kuchni, salonie, sypialni, łazience. Może nieraz się zaleje podłoga w łazience, bo dojdzie do tragedii Titanica w wannie. Piekarnik pewnie kiedyś wypuści z wnętrza swąd spalonego ciasta. Mopa potraktujesz, jak najlepszy mikrofon na świecie. Albo po prostu wsiądziesz na pchacz dziecka i zrobicie wyścig na korytarzu. Od czasu do czasu. Lub częściej. Gdybyśmy tak serio, serio brali życie…

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda Twoje życie z boku…

To jest moment, w którym coś się przesuwa. Kiedy przestajesz patrzeć na swoje życie tylko od środka, przez zmęczenie, obowiązki, napięcia dnia codziennego, a zaczynasz widzieć je z dystansu. Nagle okazuje się, że to, co wydawało się chaosem, ma swój rytm. Że w tym całym biegu są momenty czułości, które umykają, bo dzieją się za szybko. Że jesteście bliżej siebie, niż myślisz, tylko na co dzień tego nie zauważasz.

Reportaż daje Ci możliwość zobaczenia tego wszystkiego z boku. Bez oceniania. Bez poprawiania. Bez myślenia, co trzeba zmienić. I bardzo często to jest moment, w którym coś w środku mięknie.

sesja dokumentalna w domu Poznań reportaż codzienności Pani Woźna

Reportaż codzienności to nie sesja. To doświadczenie

Nie przyjeżdżam po to, żeby zrobić zdjęcia i wyjść. Przyjeżdżam, żeby pobyć z Wami w kawałku Waszego życia. To jest czas, w którym możesz trochę odpuścić. Nie kontrolować każdej minuty. Nie poprawiać rzeczy, które i tak za chwilę wrócą do swojego miejsca. Pozwolić, żeby życie po prostu się wydarzyło. Zdjęcia są efektem ubocznym.

Zostają na lata, ale najpierw jest doświadczenie bycia razem. Zauważenia siebie. Zobaczenia, że to, co wydaje się zwyczajne, ma ogromną wartość. I może właśnie dlatego tak trudno to podrobić.

Zobacz przykładowe reportaże codzienności w portolio.

Cześć, jestem Marta!

Jestem fotografką i mentorką. Zatrzymuję ciszę, codzienność i bliskość – tak, jak są naprawdę. Uczę też innych, że nie trzeba udawać, by tworzyć fotografie, które zostają na zawsze.

 

Fotografia to dla mnie droga rozwoju – człowieka i przedsiębiorcy. Fotografuję codzienność, bliskość i ważne momenty bez ustawiania i upiększania. Nie używam Photoshopa do poprawiania ludzi – wierzę, że prawda i codzienność wystarczą. Jestem też mentotką fotografek, które też chcą zacząć widzieć i działać inaczej, po swojemu.

Nie czekaj na „lepszy moment”.

 

Te najpiękniejsze dzieją się tu i teraz. Umów się na sesję, by zatrzymać emocje, bliskość i codzienne rytuały, które z czasem zacierają się w pamięci.

Niezależnie czy to rodzinny reportaż, pierwszy oddech Twojego dziecka, dzień z Waszego życia – bez pozowania, pośpiechu, prawdziwie

 

Zarezerwuj sesję

Zgoda

3 + 2 =