Sesja noworodkowa w domu ze starszakiem – Poznań

Sesja noworodkowa w domu ze starszakiem – Poznań

Sesja noworodkowa w domu ze starszakiem

Ten dzień zaczął się bez planu. Bez listy ujęć. Drzwi otworzyły się cicho, jakby dom sam wiedział, że w środku trwa coś bardzo delikatnego. Noworodek spał jeszcze wtulony w mamę, a starszak przyglądał się temu światu z dystansu, z ciekawością, która mieszała się z nieśmiałością.

To właśnie dlatego sesja noworodkowa w domu ma dla mnie tak ogromną wartość. Bo niczego nie trzeba przyspieszać. Bo życie płynie swoim tempem, tym właściwym.

Noworodek w pieluszce. Bez stylizacji. Bez udawania

Nie było wystylizowanych koszyków ani wymyślnych ubranek. Była pieluszka, ciepło skóry i ramiona, które znały ten zapach od kilku dni. Domowa sesja noworodkowa to nie jest pokaz idealnych kadrów. To opowieść o początku. O ciele, które dopiero przyszło na świat. O zmęczeniu, które idzie w parze z miłością.

Noworodek raz spał, raz przeciągał się niespokojnie. Mama poprawiała koc, tata nalewał herbatę, a starszak…no właśnie, starszak krążył gdzieś obok. Sesja noworodkowa w domu ze starszym dzieckiem nie polega na tym, żeby starszak ładnie zapozował. Polega na tym, żeby dać mu przestrzeń na bycie sobą.

Czasem przychodzi, czasem wychodzi. Czasem chce dotknąć małej stópki. Czasem woli pobawić się klockami tuż obok. A ja fotografuję to, co się wydarza. Bez nacisku. Bez reżyserii.

Przytulanie jako język tej sesji

Najwięcej było przytulania. Takiego zwyczajnego. Bez patrzenia w obiektyw. Ramiona, które obejmują więcej niż jedno dziecko. Głowa oparta o głowę. Dłonie, które szukają siebie nawzajem.

Właśnie dlatego sesja noworodkowa w domu tak pięknie oddaje prawdę o pierwszych dniach razem. Bo to nie jest czas idealnych rodzinnych portretów. To czas uczenia się siebie na nowo.

Dlaczego warto zaprosić fotografa na domową sesję noworodkową?

Bo dom pamięta. Bo w tych ścianach wydarzyło się już tyle emocji. Bo starsze dziecko czuje się bezpiecznie. Bo nie trzeba nigdzie jechać. Bo można karmić, tulić, odpoczywać.

Sesja noworodkowa w domu to nie zdjęcia, jak z katalogu. To zdjęcia, do których wraca się po latach i mówi: Tak właśnie było.

Event Można inaczej – Spichlerz Pałacu w Dębinie

Event Można inaczej – Spichlerz Pałacu w Dębinie

Event Można inaczej dla fotografek

Ten dzień zostanie ze mną na długo. Nie tylko w kadrach, które znajdziesz w tym reportażu. Ale w ciele. W sercu. W spojrzeniach, które nie potrzebowały słów. W westchnieniach ulgi, gdy po raz pierwszy od dawna któraś z nas mogła sobie powiedzieć: już nie muszę tak żyć.

Event „Można inaczej” był spotkaniem kobiet, które szukają innych ścieżek – w życiu, w biznesie, w relacjach. Które chcą mniej spiny, a więcej spójności. Mniej wyścigu, a więcej współpracy. Mniej „muszę”, więcej „chcę”.

Patrząc na te zdjęcia – widzę siostrzeństwo. Widzę wzruszenia, uściski, czułość, odwagę. I przestrzeń, w której każda z nas mogła na chwilę przestać udawać, że ogarnia.

Dziękuję prelegentkom, które podzieliły się sobą — nie teorią, ale prawdą. Ola Socha, Kasia Dziewit. Uczestniczki debat: Kasia Kitajgrodzka, Kasia Woźnica, Katarzyna Jachewicz, Ola Mazur Słomska, Kasia Grabańska z fundacji Moje Skrzydła, Agnieszka Różańska z fundacji Tip Top, Jadwiga Iwanicka, Karolina Krysztofiak.

Dziękuję mikro sponsorkom, które wsparły to wydarzenie, finansowo, energią, wsparciem, obecnością. Pokazałyście, że da się budować coś razem, bez wielkich budżetów, ale z wielkim sercem. Partner kreatywny: Karolina Krysztofiak Studio. Mikrosporki: Equipo Bag, Oluya Jewellery, Regalo Dresses, Darmed Fizjoterapia.

Dziękuję mojemu Mężowi, Piotrowi, za nieustanne wsparcie, wiarę i dopingowanie, kiedy zaciągam hamulec ręczny, bo boję się siebie.

Dziękuję Martynie Wojtkowiak za relację video. Kasi Petruk za fotorelację i reportaż. Tomkowi Bardbuszowi za pomoc z muzyką i nagłośnieniem. Obsłudze Pałacu w Dębinie za współpracę, pomoc, wskazówki, cierpliwość i ciepło.

Dziękuję wszystkim osobom, które wsparły event wirtualną kawą.

Jestem wzruszona. I wdzięczna. Za każdą lekcję organizatorską, za każdy chaos opanowany po swojemu, za każdą decyzję, której się bałam – a która okazała się potrzebna. To był mój pierwszy event. Co dalej? Czas pokaże.

Powoli uczę się, że nie muszę być „tylko fotografką”. Że nigdy nią nie byłam.
Mogę być też przestrzenią. Dla rozmowy. Dla zmiany. Dla spotkań, które budzą coś ważnego.

Jeśli byłaś – dziękuję.
Jeśli Cię nie było – mam nadzieję, że ten reportaż pozwoli Ci poczuć klimat tego dnia.

Wierzę, że można inaczej. Marta

Projekt o wstydzie w fotografii / Kraków

Projekt o wstydzie w fotografii / Kraków

Projekt społeczny o wstydzie w fotografii

Któż z nas się nie wstydzi? To uczucie pojawia się i znika. O ile po prostu jest, zauważamy je i idziemy dalej, to nic. Ale co jeśli sabotuje nas od środka. Nie pokazujemy się, nie mówimy o swojej pracy, ofercie, pasji. Bo koleżanka coś powie. A co pomyśli mama, jak się dowie. Czy dobrze wyglądam? Nie, na pewno robię głupią minę i ktoś mnie wyśmieje. Tyle pieniędzy nikt mi nie zapłaci, tylko się ośmieszę. Jestem za młoda, za stara, jeszcze / już mi nie wolno. Mam zbyt małe doświadczenie. Aż się pocę jak to piszę, bo dobrze to znamy.

Są różne etapy pracy ze wstydem. Karmiące relacje pomagają nam wytrwać przy swoim mimo obaw, ale jeśli nikt nie wspiera, albo dołuje? Jak rzucić się z motyką na słońce, jak nikt nie wierzy że może się to udać.

Żeby się udało musisz zacząć od siebie. Wyobraź sobie kogoś, kto próbuje Ci sprzedać usługę. Mota się, ucieka oczami, ciągle nerwowo się drapie. Cokolwiek. Ta energia odpycha, nie magnetyzuje. A jak jest, gdy nawet z lękiem, ale powoli robimy kroki, by budować odwagę i pewność siebie? Raz odpiszesz na maila z wyższą ofertą. Następnego dnia podłożysz swój głos do rolki. Kolejnego – zapytasz kogoś o współpracę. MAŁE KROKI.

W świecie, w którym dominuje myślenie w kategorii „nigdy dość”, lęk stał się drugą naturą człowieka, a wrażliwość czymś wywrotowym. Niewygodnym. Czasem nawet nieco niebezpiecznym. Niewątpliwie, jeśli do niej sięgniemy i odsłoniły swoje prawdziwe ja, ryzyko że ktoś nas skrytykuje lub że zostaniemy zranieni, znacznie wzrośnie. Jednak gdy się cofniemy i prześledzimy nasze życie, odkryjemy, że nic nie jest równie niekomfortowe, niebezpieczne lub bolesne, jak stanie z boku, zaglądanie do środka i zastanawianie się, jak by to było, gdybyśmy mieli odwagę wkroczyć na ring – niezależnie od tego, czy jest to nowy związek, ważne spotkanie, proces twórczy, czy trudna rozmowa z członkami rodziny. To fragment z książki Brene Brown „Z wielką odwagą”.

Projekt Ja też 2, wziął na tapet temat wstydu, bo wierzę, że to właśnie on jest jednym z blokerów wielu osób kreatywnych. Nie tylko początkujących. W momencie przemęczenia, wypalenia, pewność siebie spada. Wkracza lęk i wstyd. Rozpasa się do granic możliwości i odcina. Jak sobie pomóc? Wspierający bliscy, spotkania networkingowe, może terapia, wyciszające medytacje, wiara w Boga / siłę wyższą / co wolisz, spokój, czas, uważność na siebie.

Dziękuję za możliwość zrealizowania drugiej edycji Projektu Ja też drukarni dla fotografów, Crystal Albums. Od czerwca zostałam również ambasadorką mojej ukochanej firmy. Jest to dla mnie symboliczna współpraca i ogromny gest zaufania. Czytając pierwszego maila z propozycją, prawie parsknęłam matchą, bo oniemiałam. Bo jak to… ktoś zauważył mój pierwszy projekt Ja też o kobiecości i chce zrobić drugą edycję?! Wow. Powoli, krok po kroku. Mamy premierę kolejnego spotkania grupy polskich fotografek, które jednym głosem mówią Ja też. Każda po swojemu. Każda ze swoim mocnym przekazem i historią.

Dziękuję za udział, zaangażowanie, zrobione zdjęcia, backstage, filmiki, cudowną atmosferę w dniu sesji całej ekipie razem i osobno. 

To one: Margo Słowik, Magda Winek, Ola Nguyen, Ania Panuś, Agnieszka Relić, Dominika Sobczyk, Paula Piętkiewicz, Ewelina Łapczyńska, Asia Osak.

Partnerka giftów: Oluya Jewellery

 

Projekt społeczny Ja też – O kobiecości / Poznań

Projekt społeczny Ja też – O kobiecości / Poznań

Projekt społeczny fotograficzny o kobiecości

Każda z nas zasługuje na to, by być widzianą – bez filtrów, bez oceniania, bez czekania na „lepszy moment”. „Ja też” to projekt fotograficzny, który powstał z myślą o kobietach od kobiet. W mojej głowie zrodził się pomysł, aby fotografki, które zbyt często chowają się za obiektywem, poczuły na własnej skórze, jak wielka moc drzemie w sesjach kobiecych, a jednocześnie, jak z wieloma oporami przed jej zrobieniem musimy się zmierzyć. W Ruina Studio pod Poznaniem spotkałyśmy się w gronie 12 fotografek, aby doświadczyć tego, co same dajemy innym – czułego spojrzenia, które dostrzega piękno niezależnie od rozmiaru, wieku, czy etapu życia.

Ta sesja to coś więcej niż zdjęcia. To moment konfrontacji z obawami, że „to nie dla mnie”, że „nie umiem”, że „nie jestem gotowa”. Każda z nas przekroczyła ten próg, aby stanąć przed aparatem i poczuć, jak fotografia może być aktem akceptacji, wsparcia i siostrzeństwa. Wspólnie pokazałyśmy, że piękno nie jest czymś, co trzeba „mieć” – ono jest w nas, gotowe do odkrycia. A kto zazwyczaj zapiera się nogami i rękoma, by tego nie dostrzec? My same! To często kwestia decyzji, bycia tu i teraz. Docenienia własnej historii. Zaprzestanie okładania się krytycznymi uwagami, zdaniami, które potem nas obciążają.

Projekt „Ja też” powstał ze wsparciem produktowym wspaniałych partnerów, którzy podzielają naszą misję: Crystal Albums, Equipo Bag oraz Oluya Jewellery.

Mamy nadzieję, że obejrzenie poniższych zdjęć przyniesie Ci ogrom emocji. Może to będzie ulga, zawstydzenie, fascynacja, podziw, wkurzenie, politowanie… Cokolwiek to będzie, przyjmij to, pooglądaj, pobądź z tym i zastanów się nad nimi. 

To całe zamieszanie nie doszłoby do skutku, gdyby na moje stories i wezwanie nie odpowiedziały serducha innych. W projekcie udział wzięły:

Martyna Durałek

Martyna Pietrusiak

Martyna Wojtkowiak video backstage

Uśka Kita

Ola Mazur Słomska

Joanna Tomiczak

Joanna Janczur

Patrycja Bielawka

Aga Wysocka

Malwina Dębczyńska

Edyta Ostrówka

Kasia Szymkowiak 

Materiał z projektu to moje zdjęcia, zdjęcia z backstagu od dziewczyn oraz pojedyncze detale z zadań, które dostała ekipa do sfotografowania w czasie, gdy ja działałam i robiłam kadry 1:1. Moc tego przekazu tkwi właśnie we wspólnej sile! Asia Tomiczak wykonała moje portrety – takie zadanie jej się trafiło, a co! Dziękuję za udział dziewczyny!

Kiedy Bohater spotyka Bohatera – służby mundurowe na onkologii dziecięcej w Poznaniu

Kiedy Bohater spotyka Bohatera – służby mundurowe na onkologii dziecięcej w Poznaniu

Projekt społeczny ze służbami mundurowymi Poznań

Gdy myślisz onkologia dziecięca, to co myślisz, co widzisz? Pewnie łyse główki, zmęczone ciałka, płaczące i zmęczone mamy. Ciężkość bytu, decyzji, walki. Pewnie tak jest, ale to tylko jedna strona. Bo druga to bohaterstwo, której nie widać w wojowaniu mieczem, słowem w mainstreamie, kontrowersyjności. Jest cisza, przytulanie, kapanie kroplówek, spadki w wynikach krwi i walka wewnątrz ciała dzięki mocy i wierze osób dookoła. To coś, czego nie da się opisać zwyczajnie. I teraz dodaj do tego jeszcze inny kontrast – policja, straż graniczna, wojsko, straż pożarna, służba więzienna i inni, którzy każdego dnia ratują czyjeś życie. Kiedy Bohater spotyka Bohatera, to nawzajem mogą dodać sobie jeszcze więcej mocy. Takiej ludzkiej. Bo to może być tylko uścisk dłoni, spojrzenie, przybita piątka. Czy na pewno „tylko”?

W listopadzie 2024 roku po raz kolejny we współpracy z Fundacją Moje Skrzydła i Szkołą Podstawową nr 108 z Poznania, weszłam na oddział onkologii dziecięcej i zrobiłam reportaż z dwóch dni, odwiedzin służb mundurowych. To był zaszczyt im towarzyszyć i dokumentować prostą radość, zdumienie, czasem odrobinę strachu, ale i czystej fascynacji. Dzieci są niesamowite!

W ramach tej akcji powstał charytatywny kalendarz, który można kupić poprzez Fundację Moje Skrzydła, a przychód z jego sprzedaży zostanie przeznaczony na wsparcie wyposażenia strefy relaksu na oddziale onkologii dziecięcej. Niby nic, ale pisali o tym:

Centrum Wojsk Lądowych 

Radio Eska

Codzienny Poznań

Straż Graniczna

WTK

Epoznań

Media o akcji:

EPoznań – artykuł

Nasz Poznań – artykuł

Z reportażu powstał kalendarz charytatywny ze sprzedaży którego dochód zostanie przeznaczony na wyposażenie strefy relaksu dla rodziców dzieci z oddziału onkologii w Poznaniu. Kalendarz kupisz na Allegro lub bezpośrednio w Fundacji Moje Skrzydła.