Jak fotografia może zmieniać sposób, w jaki widzimy świat?

Jak fotografia może zmieniać sposób, w jaki widzimy świat?

Jak fotografia może zmieniać sposób, w jaki widzimy świat?

Zalewani obrazami nie zdajemy sobie sprawy, w jaki sposób ona na nas oddziałuje. Oglądamy dziesiątki zdjęć, migających filmików nie zastanawiając się dłużej, co tak naprawdę one w nas robią. To że pozostawiają ślad, choć tego nie czujemy jest udowodnione naukowe i nie mamy się, co z tym spierać. Odbieramy miliony bodźców dziennie zapominając wieczorem, że warto by się wyspać, żeby głowa miała czas to wszystko uporządkować, przetrawić i przyporządkować do odpowiednich szufladek.

O samej fotografii w zasadzie się nie rozmawia, bo właśnie, obraz jest wszędzie. W różnej formie. Grafiki, zdjęcia, karuzele, montaże, kolaże. Ma ona jednak jednoznaczny wpływ na to, jak postrzegamy świat i jakie interpretacje obecnego stanu rzeczy w nas zachodzą.

Reportaż codzienności fotografia Pani Woźna Poznań

Kanon piękna

Nie sposób nie wspomnieć, o tym, co fotografia zrobiła z pojęciem piękna. Mocno je spłyciła. Sprowadziła cielesność i kobiecość często do seksualności, a nie wartości człowieka sensu stricte. Oglądamy różnych ludzi i z góry przypisujemy im pewne cechy na podstawie wyglądu, wagi, koloru włosów, skóry, ale i stylizacji, miny. Opinia dość szybko się pojawia, bo gdyby miało dojść do głębszego procesu myślowego wpadłby na pewno nowy filmik na insta i go ukrócił. 

Zastanawiać się i myśleć jest trudniej niż wyrokować i wydawać sądy. Takie bez pokrycia w rzeczywistości szczególnie. Bo któż z nas chce poświęcić ciut dłuższą chwilę nad tym, by zastanowić, czy się czy zdjęcie, które oglądamy to wytwór człowieka, a na ile graficzna mistyfikacja oraz zbiór filtrów. Przyznam szczerze, że nawet ja jako fotograf, szczególnie nie używający Photoshopa, mam problem z tym, by jasno określić, co jest prawdą, a co zostało poprawione. Podejrzewam, że wiele razy dałam się oszukać i omamić pozorem i retuszem. Ilość zdjęć do których mamy dostęp pozbawiła nas głębszej myśli nad jej korzeniem. Kobiety porównują się do ciał, które w rzeczywistości nie istnieją. Mają problemy z odżywianiem, dietami, ubieraniem się, a w zasadzie po prostu życiem bez kompleksów, bo jak tu się odciąć całkowicie od tego zalewu informacji?

Reportaż codzienności fotografia Pani Woźna Poznań

Wrażliwość społeczna

Fotografia jest również narzędziem używanym do znalezienia pomocy. Uwrażliwienia na problemy ludzi ubogich, chorych, okaleczonych, dotkniętych wojną, bezdomnych. Tylko niestety staliśmy się na to nieczuli. Od kilku lat trwa nieustanna walka o naszą uwagę, która w zasadzie po stronie odbiorcy i konsumenta mediów jest przegrana. Nie mamy jak się bronić przed badaniami behawioralnymi, które są wykorzystywane do tworzenia aplikacji, stron, które działają na najbardziej podstawowych instynktach. I jak to robi człowiek człowiekowi to się czasem w mojej małej głowie nie mieści.

O ile ktoś wrzuca zdjęcie, reportaż, opowieść po to, żeby pokazać problem, zebrać pieniądze, zwrócić czyjeś oczy w kierunku konkretnego zjawiska i zrobić cokolwiek, by go zmienić to nie mogę pojąć, jak wielkim egoistą trzeba być, żeby drugą osobę wykorzystywać w prymitywny sposób do zwiększania zysku i kapitału. Bardzo zapadło mi w pamięć to, że ogląda się Ziemię z kosmosu to ona jest JEDNOŚCIĄ. Wszyscy jesteśmy na jednej planecie. Dlaczego zatem niektórzy kalkulują i widzą tylko zysk, a inni jeżdżąc z aparatem na wojnę chcą pokazać, jak wiele zła się dzieje i zróbmy coś z tym do jasnej anielki.

Reportaż codzienności fotografia Pani Woźna Poznań

Obraz codzienności

Zostawiłam na koniec sobie swoją ukochaną działkę – codzienność. Co tu się drodzy państwo zadziało to ja przepraszam, ale czasem wysiadają mi nerwy. Kanapka z masłem i szczyptą soli to już błazenada. Bo tak hipstersko to było w knajpie, z zieloną pianką w filiżance i bajgle w dłoni. A co jeśli nadal jest spora część, duża, serio serio, osób, które żyją zwyczajnie? Tak do bólu. Bez przepychu. W portfelu z kilkoma banknotami. Z ciastem drożdżowym w aluminiowej folii na kocu w parku. Z kawą w termosie. Bo ta z domu czasem lepiej smakuje niż na owsianym z cudnej knajpy. Jakaś mniej przepalona i zrobiona z miłością. Kocham dobre restauracje i cukiernie. Ale od okazji. A tak na co dzień to uwielbiam dom. Herbatę w zwyczajnym kubku zrobioną przez kogoś, kto pamięta ile łyżek miodu lubisz. 

Zwyczajne życie trzeba obecnie normalizować i uwaga, to też ironia. Bo instagram zalała fala postów o tym, co robią zwykli ludzie. Jakby to trzeba było komuś tłumaczyć. Znów się trochę opowiadać za jakąś stroną.

Może fotografia to medium, które wciąż potrafi wiele? Liczę że wzrusza, inspiruje do bycia lepszym człowiekiem, pokazuje odmienne poglądy, ma drugie dno, uzupełnia dziurawą wiedzę o świecie, zaskakuje, pomaga odnaleźć siebie w cudzej historii, łączy fakty z luźno rozrzuconych elementów, ukazuje emocje ale nie poprzez sensację, odpowiada na pytanie kim jest i co czuje drugi człowiek. Wciąż idealistyczne w to wierzę i dlatego mimo ogólnych trendów, podejścia by przyspieszać, produkować miałki kontent, ja wysiadam i wybieram spokój. Biorę aparat i daję się ponownie zaskoczyć światu. Na spacerze po mieście. W domu obcej osoby. Nad zwykłym jeziorem.  

fotografia uliczna street photo reportaż codzienności fotograf Poznań

fotografia uliczna street photo reportaż codzienności fotograf Poznań