Sesja brzuszkowa w domu Poznań

Sesja brzuszkowa w domu Poznań

Sesja ciążowa w domu w Poznaniu

Sesja ciążowa w domu, w którym jeszcze panuje cisza. Pierwsza ciąża, pierwszy raz w tej roli, pierwsze oswajanie myśli, że za chwilę wszystko się zmieni. On wojskowy pilot, przyzwyczajony do precyzji i kontroli. Ona położna, znająca porody od strony zawodowej, a teraz stojąca po drugiej stronie tej historii. Oboje spokojni, nieśmiali, bardzo uważni na siebie nawzajem.

Nie było starszego dziecka, które wypełniałoby przestrzeń ruchem. Nie było zabawek porozrzucanych po podłodze. Sesja ciążowa w domu toczyła się w przestrzeni, która dopiero przygotowuje się na przyjęcie nowego człowieka. Przewijak i łóżeczko kupione w ramach wyprawki były jedynymi znakami, że poród jest coraz bliżej. Że ta cisza za chwilę zmieni swój charakter.

Na początku było trochę niezręczności. Ręce nie bardzo wiedziały, gdzie się podziać. Spojrzenia uciekały na chwilę w bok. Lody stały na blacie i powoli topniały, tak samo jak napięcie, które przyszło razem z aparatem. Z czasem stres zaczął ustępować, rozmowy płynęły spokojniej, ruchy stawały się bardziej naturalne.

Nie było wymuszonych póz, ani wielkich gestów. Były naturalne uśmiechy, delikatne dotknięcia, krótkie spojrzenia pełne czułości. W tej sesji najważniejsze było to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Spokój, który łączył ich oboje. Zaufanie. Gotowość, która nie krzyczy, tylko cicho czeka.

Ta domowa sesja ciążowa była zapisem momentu zawieszenia. Pomiędzy tym, co znane, a tym, co dopiero nadejdzie. Bez pośpiechu, bez nadmiaru bodźców. Tylko oni, ich dom i myśl, że już niedługo pojawi się ktoś, kto wypełni tę przestrzeń zupełnie nową energią.

Domowa sesja ciążowa – Poznań

Domowa sesja ciążowa – Poznań

Domowa sesja ciążowa Poznań

Na początku pojawiły się wątpliwości. Czy w takim domu da się stworzyć coś pięknego. Czy bałagan nie zabierze magii. Czy ciąża nie potrzebuje neutralnego tła, jasnych zasłon i pustych kadrów. Te pytania wisiały w powietrzu, zanim jeszcze aparat trafił do dłoni.

A potem przyszło światło. Ostre, zdecydowane, wpadające przez okno bez pytania o pozwolenie. Rozlało się po ścianach, przecięło przestrzeń i zatrzymało się dokładnie tam, gdzie stała ona. Mama z brzuszkiem. Naturalna, skupiona, trochę onieśmielona, a jednocześnie piękna w sposób, którego nie da się zaplanować.

W tym świetle sesja ciążowa w domu nabrała zupełnie nowego znaczenia. Kartony przestały być problemem, zabawki zniknęły gdzieś na dalszym planie, a odkurzacz stał się tylko elementem historii, nie jej przeszkodą. Cała uwaga skupiła się na niej. Na dłoniach obejmujących brzuch. Na sylwetce rysowanej przez światło. Na spokoju, który pojawił się w jej ciele, kiedy zobaczyła pierwsze kadry.

To światło zakryło wszelkie wątpliwości. O przestrzeń. O estetykę. O to, czy dom musi być idealny, żeby zdjęcia miały sens. Okazało się, że kreatywność nie rodzi się z porządku, tylko z uważności. Z patrzenia. Z odwagi, żeby zobaczyć piękno tam, gdzie na co dzień widzi się tylko niedoskonałość.

Ta domowa sesja ciążowa była opowieścią o życiu takim, jakie jest naprawdę. Z przedmiotami w tle, z historią zapisaną w ścianach, z oczekiwaniem na nowe. I z kobietą, która w ostrym świetle zobaczyła siebie dokładnie taką, jaką jest – wystarczającą.

Sesja ciążowa w Tatrach

Sesja ciążowa w Tatrach

Sesja ciążowa w Tatrach

Niektórzy marzą o sesji w tiulowej sukni, a inni wprost przeciwnie. Nie straszny im deszcz, wiatr, chmury. Wyjdą z domu mimo „niepogody”. Pogoda jest zawsze, a mówią, że są po prostu źle ubrani ludzie.

Moje serce na myśl o Tatrach bije mocniej. W górach odpoczywam, resetuję organizm, nabieram dystansu do spraw i problemów. Nawet gdy plecak ciąży, buty uwierają, a plamy pod pachami rosną… idę. Bo zew wzywa.

Słysząc o pomyśle sesji ciążowej w górach moje serce radowało się. Tak, wiem. To ryzykowne, ale pod kontrolą lekarza i z wysiłkiem z głową, można wszystko. Niestety moja „tatrzańska klątwa” trwa i jeszcze na żadnej swojej sesji nie miałam zachodu słońca i pięknego słonecznego dnia. Trafiam zazwyczaj na pełne chmury, mżawkę i inne atrakcje. Trafiam jednak na klientów kochających Tatry, tak jak ja… i wiemy, że jedyne na co wpływu nie mamy to pogoda. Poniższą sesję ciążową wykonaliśmy w miejscach, które uwielbiam i w które sami zabieramy nasze dzieci, gdy jest deszczowy dzień. Strumyk to dla dzieci zawsze frajda! Pasące się krowy czy owce, również. Grunt to nastawienie, bo z dobrym humorem, nawet deszcz nam niestraszny.

Sesja ciążowa w domu – Poznań

Sesja ciążowa w domu – Poznań

Sesja ciążowa w domu – Poznań

Sesja ciążowa w domu może się odbyć całkowicie na Twoich zasadach. Wstaniesz w południe, będziesz przegryzać kanapkę z pomidorem, dopijać ulubioną kawę i siedzieć na kanapie w wygodnej piżamie. Wydaje się dziwne? A dlaczego to co zwykłe, nasze ma być ograniczane? Nie musisz kupować siatki beżowych, stonowanych rzeczy, a zejść po schodach w tym co nosisz na co dzień. Fotografia i zdjęcia to zapis historii i tylko od Ciebie zależy, ile tam będzie Twojej prawdziwej codzienności. Ile odkryjesz. Co będziesz, będziecie chcieli mieć na zawsze zapisane w rodzinnym albumie.

Jak wygląda sesja brzuszkowa w domu?

Wchodząc do Was do domu, proszę byście pokazali mi wnętrza do dyspozycji. Zwykle fotografuję i robię sesję w salonie, części kuchni, sypialni, wedle pozwolenia i w łazience lub dodatkowych pokojach. Prowadzi nas światło, które bije z okien. Nie potrzebujemy włączać sztucznego światła, a gdyby naprawdę zaszła potrzeba błyskania to zamiast różnych kolorów Waszych żarówek, wybiorę swoją lampę błyskową. Robiłam to jednak do tej pory tylko RAZ, na sesji rodzinnej w suterenie 😉

To co kiedyś było krępujące, czyli odsłanianie brzuszka na sesji ciążowej, staje się normą. Bardzo się cieszę, bo możesz głaskać skórę, wywołując na swojej twarzy błogi uśmiech dzięki ruchom maluszka. No nie mów, że to nie rozczula? Lada moment będziesz zamiast brzucha tuliła w ramionach swojego maluszka i robiła zdjęcia po porodzie. Będzie kresa, niewciągnięty kawałek poporodowej „oponki”, która będzie potrzebowała czasu, by wrócić na miejsce. To wszystko jest piękne. Dzieje się raz w życiu. Pozwól sobie zapamiętywać takie momenty mocniej dzięki fotografii.

Domowa sesja ciążowa Poznań

Domowa sesja ciążowa Poznań

Domowa sesja ciążowa Poznań

Czy wiesz, kiedy wychodzi najlepsza sesja? Kiedy fotograf złapie z osobami za aparatem wspólny język. Wchodząc do domu Klaudii i Dawida na sesję ciążową praktycznie od początku wiedziałam, że nam „kliknie”. Dawid szykował się jeszcze w łazience, a Klaudia z lekkim stresem pytała o wodę, czy wzięłam tabletki na alergię, bo mają kota. I oczywiście były wątpliwości, czy dom jest odpowiednio przygotowany, wysprzątany do robienia w nim zdjęć i sesji. Szybkim rzutem oka wiedziałam, że połączenie ich przestrzeni wraz energią ludzką da nam cudowne efekty. Moja intuicja się nie pomyliła, bo para w ciąży szybko porzuciła niepokoje i obawy, a sesja przerodziła się w niekończącą się rozmowę, masę śmiechu, miliony podejmowanych tematów.

Jak wygląda sesja ciążowa w domu?

Czy na sesji ciążowej trzeba COŚ ROBIĆ? Być. Sobą. Najtańsza, najprostsza i pewnie najbardziej banalna odpowiedź, ale jest wystarczająca. Na przyjście fotografa do domu wystarczy po prostu się miło nastawić. Otworzyć. Spróbować porzucić maski. Im szybciej zniknie napięcie, tym prędzej zaczną powstawać prawdziwe kadry. Uśmiech będzie taki jak na co dzień, czułość pokaże intymność, a Wasza osobowość i temperament wyznaczą kierunek tego, jak dynamiczne będą efekty zdjęć. Jedni z nas są spokojni, a inni kipią energią. Jedna osoba z łatwością okazuje emocje, a z drugiej trzeba wyciągać buziaka, przytulenie, czy muśnięcie palcami po ramieniu.

Warto jednak przemyśleć na czym Wam wspólnie zależy. Czy chcecie mieć z sesji konkretne kadry wypatrzone gdzieś w czeluściach internetu, czy idziemy na żywioł i bazujemy całkowicie na moim oku, wypatrywaniu na bieżąco chwil i momentów. Wbrew pozorom, to co wydaje się mocno ustawione często jest składową zaufania, dobrej rozmowy, odpowiedniego żartu, dystansu, ironii, światła i wypatrzenia sytuacji. Możecie nie robić „nic” wielkiego, a zobaczycie i tak magię fotografii.